sobota, 2 września 2017

Balkon

I tak czas mija...jeszcze niedawno, kilka dni temu, upał, wypoczynek, słońce, a dziś już tylko wspomnienia.  Mam tylko nadzieję, że jeszcze będzie słonecznie i ciepło. Przedstawiam wam dziś mój balkon, w wersji mocno ogołoconej, zwykle tętnił życiem, drzwi otwierały się z samego rana ( jeśli można tak nazwać porę o której wstajemy), a zamykały dopiero, gdy zapadał zmierzch. Stolik pełen był talerzyków, szklaneczek, a podłoga zawalona zabawkami, oraz piaskiem wysypanym przez potomstwo z piaskownicy, którą to na potrzeby zdjęcia upchnęłam pod ławkę, żeby nie szpeciła za nadto :). Wieszaliśmy też prowizoryczny hamak, zrobiony z chusty do noszenia, ale ileż on frajdy nam dawał. Jednak w tym wszystkim znalazło się również miejsce dla kwiatów, które na balkonie, wraz z nami, zażywały wakacyjnej pogody. Na zdjęciach w roli głównej: sagowce i paprocie, ale i reszta kwiatów domowych także często towarzyszyła nam podczas wypoczynku, w pogodniejsze dni. Teraz na sezon jesienny ponownie trafiły w swój kąt w salonie, przy kanapie... No i ławka, ławka którą zbudowałam z palety sąsiadów jeszcze wiosną. Do tej pory, jako siedzisko na balkonie służyły stare sanki. Ale kiedy już się połamały przez dziecięce harce, trzeba było wymyślić coś, na czym i my- szanowni rodzice, moglibyśmy posiedzieć. Ławka wyszła super. Praktyczna, stabilna, wygodna. Co to by było, gdyby jej nie było...a i robiło się ja całkiem przyjemnie. Miło było wypić w tej atmosferze poranną kawę, poczytać książkę, lub zwyczajnie posiedzieć, i korzystać z chwil drzemki najmłodszego dziecięcia. 












Znalazłam też ostatnio zielnik, który poczyniłam jeszcze za czasów szkolnych. Niesamowicie miło patrzy się teraz po latach na to dzieło. Pamiętam jak chodziłam z mamą na długie spacery i szukałam liści..., później  trzeba było znaleźć opisy roślinek, wówczas korzystało się jeszcze z encyklopedii, nie Wikipedii, bo internet nie był tak powszechny jak dziś... Pomyślałam sobie, że koniecznie muszę zrobić zielniki z moimi maluchami, tym bardziej, że liści już coraz więcej spada. 
A wy, czy macie jeszcze w domu wasze szkolne zielniki? Takie wiecie, minimum dwudziestoletnie?

 




:)

2 komentarze :

  1. Bardzo przytulny kącik macie na balkonie :). Chwile na nim spędzone należą na pewno do udanych. Kiedyś miałam taki zielnik, ale chyba został wyrzucony. Muszę wybrać się do domu rodziców i na strychu poszukać. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie ten balkon wygląda. Zgadzam się z Monią, że chwile tam spędzone należą do udanych szkoda tylko, że o tym nie pomyślałam wcześniej by urządzić swój balkon... teraz jesień idzie i już raczej na to za późno :(

    OdpowiedzUsuń