środa, 3 lutego 2016

O domku w świątecznym wydaniu

Tu na nowym dzieci mają wreszcie własną przestrzeń, niewielką na ich dwoje, ale wystarczającą. Mimo to, zdecydowaliśmy z mężem zbudować im dom. Taką chatkę skrzatkę z prawdziwego zdarzenia. Od deski do deski domek stawał się rzeczywistością. Zdolnego mam męża, o taaak, a na samej górze jeszcze zaistniała sypialnia panienki. Panicz póki co w łóżeczku sypia, lecz nie bawem i on awansuje piętro wyżej... Na dole powstanie prawdziwy warsztat małego pomocnika taty! Takie mam sobie marzenie...











Dziecięce wariacje... Obyśmy przetrwali.



Mama marzenie swoje spełniła, sprawiła dzieciom samolot;P



A ten regalik od początku do końca jest mojego autorstwa, od śrubki, po ostatnie maźnięcie pędzlem. Pochwalić się muszę, bo dumna jestem że żyję i nic sobie nie zrobiłam, a  i efekt jakiś jest. Tylko sąsiadka stukała.



I to by było na tyle relacji (po)świątecznej. Już luty, ozdoby pochowałam, w przyszłym roku  mam nadzieję, pokażę więcej świąt. Koniec oglądania się za siebie. Pora na nowe inspiracje i świeże spojrzenie do przodu w kierunku łąki, kwiatów, słońca i radośniejszej nuty:)
Uściski:)

środa, 27 stycznia 2016

Koniec lenistwa. Miętowy regał

Witam po kolejnym przestoju blogowym. Ciężko zacząć, choć mnie to się zdarza nagminnie. Wy pewnie też już przywykliście do tej ciszy? Wiedzcie jednak że ja za każdym razem próbuję się jakoś zmobilizować do regularniejszych postów. Naprawdę próbuję;) Może tym razem się uda? Kto wie...
Pamiętacie że ok. miesiąca temu były święta? To właściwie nie tak dawno;P W niektórych oknach jeszcze widzę światełka choinek, tak więc przy waszej wyrozumiałości uznajcie proszę to spóźnienie za lekki studencki kwadransik;)
No dobrze, to teraz czas na tę nieszczęsną relację poświąteczną, którą zacznę od pokoiku dziecięcego. Dzisiaj  trochę monotematycznie, bo pokażę wam tylko jeden regał, ale za to taki, który mnie osobiście bardzo satysfakcjonuje. Zamierzony efekt został osiągnięty. A wam jak się podoba?




 



 





Regał przed malowaniem- typowa podstarzała żółta sosna




środa, 16 grudnia 2015

Świąteczne pozdrowienia

Kochani, witam was po kolejnej długiej przerwie.
Zapewne większość z was  dała się porwać świątecznym przygotowaniom, nic dziwnego, bo to już za kilka dni. U mnie jeszcze wszystko w sferze planów, poza choinką, wystawioną ku radości potomstwa. 
A co u nas? Tak się jakoś składa że średnio co drugi rok świętujemy w innym miejscu. A żeby tradycji tej dopełnić, właśnie kończę opróżniać ostatnie kartony po przeprowadzce. Wiem, że w tym roku już raczej nie uda mi się zrobić nowych wpisów, a i ten składam w spartańskich warunkach (wirus laptopa+ekranowa klawiatura na "klik"), choć bardzo bym chciała oprowadzić was wirtualnie po nowych kątach, z lekką nutką świąt w tle, to z relacją Bożonarodzeniową przywitam was zapewne w nowym roku. Szykują się też pewne zmiany blogowe...
 Korzystając z okazji, że wirus dziś jest dla mojego komputera nieco łaskawszy, chcę wam drodzy czytelnicy i blogerzy złożyć serdeczne życzenia:

Aby te Święta Bożego Narodzenia były dla was czasem radości, ale tej prawdziwej, która rodzi się w sercu, miłości, oraz refleksji. Życzę wam, odpuszczenia tempa i zatrzymania się choćby na chwilę, by pomyśleć, o Tym, wobec którego bledną choinki, prezenty i wszystkie nasze przepiękne dekoracje. Amen;)

A to jedyne zdjęcie, tematycznie aktualne, które udało mi się zrobić tu- " na nowym"





środa, 8 lipca 2015

Folk na całego!

Pojawiam się i znikam....a tyle razy obiecywałam sobie: od teraz będę prowadzić bloga regularnie. Niestety, kiedy dopada brak weny i to „słodkie” twórcze rozleniwienie, nie ma co się silić i prężyć- post nie powstanie.
Pewnie nie tylko ja tak mam, że gdy mija te kilka dni od wpisu, w głowie zaczynają krążyć myśli:” no już, wypadało by chyba coś wstawić na bloga he? Na pewno ktoś czeka na nowy post, a czas ucieka, oglądalność spadnie, czytelnicy zapomną...”. Jeśli nie tylko ze mną tak jest, to śmiało nie wstydźcie się, będzie mi raźniej;)
Przyznam że takie myśli są dla mnie niezwykle irytujące. Dlaczego? Po pierwsze- wpadam w błędne kolo presji, po drugie, naturę mam raczej niezależną i buntowniczą, dlatego im bardziej coś na mnie napiera, tym bardziej ja to od siebie odpieram. Kiedy nie mam pomysłu na nowy post, zwyczajnie mówię basta, i czekam aż wena powróci:) Już jakiś czas temu postanowiłam, że ten blog stanie się przestrzenią, w której jak w pamiętniku, zapiszę moje aktualne nastroje estetyczne. Kolory, tematy, ujęte w kompozycje, które zmieniają się jak w kalejdoskopie w zależności od pory roku. Nie ma więc mowy o wstawianiu postów typu „byle by coś, byle by już”. To tak w ramach usprawiedliwienia tych kilku miesięcy pustki:)
A teraz kontynuując klimaty folkowe, spora dawka kolorów ubrana w dziecięce marzenia, entuzjazm i słońce, a przy okazji córka poznała co to jest matrioszka ( ona mówi babuszka), wie skąd pochodzi. Polubiła ten styl, koguciki i ptaszki, czerwone korale i mnóstwo kolorów. Mnie natomiast bardzo mocno przypominają się wakacyjne poranki u babci i dziadka, kiedy budziłam się wraz z dźwiękami „ Lata z radiem”- moi dziadkowie uwielbiali je słuchać. Wyjazdy na wieś, huśtawka na drzewie, mogłam śpiewać ile chciałam i nikt mnie nie słyszał, takie było wielkie podwórko, podchody, wyprawy nad rzekę i dzikie zabawy z kuzynostwem. Pamiętam jak pożałowałam że straszyłam krowę, kiedy „ pogoniła mi kota” i opowieści o duchach na strychu u babci. Smak (paskudny) mleka koziego i okłady z babki na stłuczone kolana. Dzisiaj patrze jak rośnie nowe młode pokolenie dzieci, takich jakimi my byliśmy, i chciałabym dać im to wszystko, to szaleństwo na dworze, zamiast tabletów, komputerów i telefonów, spanie pod namiotem z koców, poszukiwanie przygód, wspólne tajemnice. Zakopywanie zabawek. Warto odkleić dzieci od dzisiejszego postępu technicznego, baaa, nawet trzeba.

  



 





 


 
 

środa, 8 kwietnia 2015

Wyniki konkursu!!!

Kochani bardzo się cieszę że wzięliście udział w konkursie:) Niezwykle miło czytało mi się wasze wspomnienia. To teraz ja podzielę się moim wspomnieniem świąt które utkwiły mi najbardziej w pamięci:)
To było gdy byłam dziewczynką. Tamtego roku spełniło się moje największe dziecięce marzenie- rodzice zgodzili się żebym kupiła kota, takiego jakiego pragnęłam przez wiele lat. Z tym nowym,  ukochanym pupilem wybraliśmy się w daleką podróż do rodziny nad morze. byłam prze szczęśliwa, bo uwielbiałam podróżować. U rodziny święta były bardzo zabawne, spotkałam się z kuzynkami, kuzynami, których widuję niezwykle rzadko, a kocham niezwykle mocno, i zawsze bawimy się świetnie. Babcia robiła rasowe pisanki, a św.pamięci prababcia podarowała mi najpiękniejszą niezwykłą, osobiście rysowaną pisankę. Była piękna...do dziś nie mogę wyjść z podziwu do kunsztu i precyzji, a przecież babcia miała wówczas ponad 90 lat! Do tego mój mieszczuchowy kotek poznał uroki prawdziwej wsi, myszy, stary strych pełen skarbów i chyba nawet duchów! A śmigus dyngus!Zabawa była świetna, mimo że dostało mi się nawet z ...piwa!Niby dobrze na włosy robi, a ja pamiętam że nie mogłam ich rozczesać...Resztę zachowam dla siebie hehe:)
No ale wracając do konkursu, a raczej do jego rozwiązania:) Najchętniej każdemu dałabym pierwsze miejsce, ale niestety nie mam więcej nagród:/ Do rzeczy. Wieszaki wędrują do Ewy K!Autorki komentarza: Witam, zgłaszam chęć udziału w zabawie. Moje najpiękniejsze święta Wielkiej Nocy to tegoroczne, pierwszy raz spędzone już z mężem, które bardzo przeżyłam i zrozumiałam, że Chrystus naprawdę cierpiał za mnie, za nas wszystkich i Prawdziwie Zmartwychwstał :))
Pozdrawiam Ewa
ewakro2012@wp.pl
:) Gratuluję!Krótkie i konkretne wspomnienie, ale dla mnie niesamowite. Jestem osobą wierzącą, ale podziwiam tych, którzy otwarcie potrafią o tym mówić. No i poczułam się trochę jak byś pisała o mnie, bo mam podobne doświadczenia:) Tak więc czekam na dane do wysyłki na maila: beautymaniak@wp.pl:)
Wszystkim wam bardzo dziękuję i gratuluję wspaniałych wspomnień, cieszę się że mogłam obudzić je w waszych głowach,kiedy czas zdaje się pędzić dwa razy szybciej.
Mi święta zleciały jak pstryknięcie palcami, nawet nie zdążyłam uwiecznić na zdjęciach moich ozdób, potraw , ani złożyć wam życzeń świątecznych, itp. Zrobię to w kolejnym poście , kiedy to pokażę nasz folkowy koszyczek:)
Teraz znowu w biegu, uciekam bo czeka mnie przemiły czas w gronie znajomych:)
A co! Trochę rozrywki mamie też się należy hihi:)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

poniedziałek, 23 marca 2015

Folklor zamiast boho? + KONKURS!

Na obiecałam boho klimatów jak z bajek Szeherezady, a tymczasem zakochałam się w dobrze nam wszystkim znanym folklorze. Co prawda moja dzisiejsza kompozycja to nie taki czysty folklor polski, tylko zlepek utrzymany w klimacie ludowym. 
Wszystko zaczęło się od inspiracji znalezionej w internecie, później było prześcieradło w niebieskie kwiatki, które aż prosiło się o połączenie z moim walizkowym stolikiem. Do tego jaja, zupełnie naturalne, niemalowane, i niedoceniane w takiej formie, bo przyjęło się że na Wielkanoc jajo musi być umalowane..otóż odkryłam właśnie, że wcale nie musi, jeśli naturalne jaja wkomponuje się odpowiednio w dekoracje i wydobędzie ich surowy kolor:)Ja taki wolę niż np. ten rdzawo brązowy po łupinach cebuli...

Natomiast ten klimatyczny garnek emaliowany pochodzi z Netto! Na prawdę już po raz któryś mnie zaskakują.

Kolor indygo+ brąz, kwiatki ptaszki i walizki- brzmi znajomo, bo już podobne posty się tu pojawiały...ale co tam, na bohemiańskie cyganerie jeszcze czas przyjdzie...sporo się dzieje ostatnio wokół. Opadłam z sił, stad nieobecność na blogu, no i po woli podsumowuje nasz -jak się okazuje nie taki znowu mały dobytek, by spakować go w tobołek i ruszyć przed siebie. Co jednak będzie zobaczymy. Średnio co roku los rzuca nas gdzie indziej, już zastanawiam się czy nazwa bloga- choć całkiem świeża- jest trafna, być może lepiej by pasował np. wędrujący dom, a może od razu wprowadzimy się do wozu Drzymały i problem z głowy...?Oj tak, nie jeden o tym marzy, tyle że w tych czasach zapewne nie byłyby to satysfakcjonujące warunki dla dzieci...Wiem jednak, że gdziekolwiek będziemy, wszędzie tam stworzymy Dom. Niezwykły a zarazem całkiem zwyczajny, magiczny, pełen miłości, codzienności, czasem też zmartwień, czy nerwów , ale przede wszystkim radości z bycia razem. Dom w którym nadal będę zachwycała się przenikaniem wzorów, deseni i jeśli czas mi na to pozwoli, będę się dzielić z wami tymi spostrzeżeniami...

Wracając do naszego folkloru, zwykle kojarzył mi się ze wsią, teraz za to widzę w nim potencjał, zakochałam się zwłaszcza w Opolskich wzorach. Delikatne akcenty w połączeniu z bielą mogą dać genialny efekt. Ostatnio nawet sama zaczęłam tworzyć kolorowe kompozycje według własnych widzimisię :D. Być może niedługo się pochwale, ale niestety ostatnimi czasy wszystko jest pod znakiem „być może”.


  








 


Jedno jest za to pewne! A mianowicie to, że dzisiaj zapraszam was do KONKURSU!!!


 Nagrodą są trzy wieszaki, które osobiście pomalowałam i ozdobiłam. Nie są co prawda idealne, ale myślę, że chyba nie najgorsze, tym bardziej że było to moje pierwsze zetknięcie z pastą strukturalną oraz konturówką. Jeden ozdobiony dekorami, dwa pozostałe z napisem „Mąż”,oraz „Żona”;)




Ok, to teraz pora na zasady konkursu:

1.Dołącz do grona obserwatorów bloga

2.Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to miło mi będzie gdy polubisz moją stronę na facebooku klik
  oraz


3. W komentarzu pod tym konkursowym postem opisz twoje najpiękniejsze, lub te które najbardziej zapadły ci w pamięć wspomnienia świąt Wielkiej Nocy.


Wygrywa opis który najbardziej przypadnie mi do gustu:) Do konkursu zapraszam wszystkich! Więc jeśli nie masz konta na bloggerze, to komentarz z opisem możesz pozostawić pod postem konkursowym na stronie fb:)

Zachęcam też do opublikowania u siebie na blogu banerka z odnośnikiem do konkursu, ale nie jest to konieczne:)
  

 Konkurs trwa od dzisiaj, do 7 kwietnia do godz 24.00, a wyniki ogłoszę 8 kwietnia wieczorem:)



Zatem do dzieła kochani, bardzo jestem ciekawa waszych opowieści:)