Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże narodzenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 stycznia 2015

Weź to zdejm!

Coś czuję że powinnam po woli chować świąteczne dekoracje, zaczynają mi się opatrywać, ale jeszcze mam mały niedosyt świąt. Tak szybko zleciały. Choinka chyba postoi u nas jeszcze trochę, cóż, może, bo igieł nie gubi i nie zgubi. Dwa dni przed wigilią mąż oznajmił:
"kochanie kupiłem choinkę"! Wspaniale, sztuczną jak się okazało później hehe, ale to nic, bo podoba mi się bardzo, no i może stać ile mi się zachce, a klimat i aromat jodłowy robiły gałązki:) I dzieciom igły nie wchodzą w kończyny, zwłaszcza najmłodszemu który już przymierza się do raczkowania:)
A ja się ogarniam z organizacją dnia, po urlopie kochanego Taty. Znowu trzeba wszystko samemu...ale jesteśmy już o milimetr do przodu hihi...no może nawet o dwa:)
To jak u was? Pozbyliście się już choinek i świątecznych ozdób, czy tak jak ja macie niedosyt i żal wam tych słodkich światełek i ozdób zdejmować? Bo przecież tyyyyle tych przygotowań było. Niech sobie postoi ta Panna Zielona:)


niedziela, 4 stycznia 2015

U Rozalii cz.2

Jak już obiecałam jeszcze parę zdjęć kącika naszej panienki z szerszej perspektywy.



 To radyjko to mój rarytas, gwiazdkowy prezent od męża, w rzeczywistości jest skarbonką:) Jakkolwiek wymownie to brzmi, chodziło raczej o jego walory estetyczne niż przeznaczenie. Nie mniej jednak wrzucanie pieniążków do takiego cacka będzie niezwykle przyjemne, tak więc może wreszcie ta żona też coś zaoszczędzi:P


A już niedługo na blogu coś w walentynkowym klimacie -sympatyczny deser w zimowej krasie, także zapraszam!

radio-skarbonka pochodzenia home&you

środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Już niebawem, już za chwilę ruszy najgłośniejsza noc w roku! Lśniący i pachnący będziemy żegnać stary, a witać nowy rok. Nowy 2015 rok. Co nam przyniesie? To się okaże:D
Oby jak najwięcej pomyślności, sukcesów i radości.
A jak wy spędzacie ten ostatni dzień w roku?Czy może w cale nie czujecie potrzeby świętowania i bawienia się akurat tego dnia?Ot dzień jak każdy inny...
Ja zazwyczaj przed samym sylwestrem mam ochotę zaszyć się w łóżku zajadając puste kalorie przed maratonem filmowym,
nawet jeśli gdzieś wychodzimy, nawet gdy akurat usiłuję zrobić się na bóstwo tudzież ósmy cud świata:P zawsze miewam taki moment...a może zostać..?I wtedy zazwyczaj zabawa jest bardzo udana.
W tym roku jednak od początku miałam ochotę na wspaniałą imprezę, na takie prawdziwe szaleństwo sylwestrowej nocy. Dzieci z dziadkami już ustawione, wspaniale!Wreszcie wyrwiemy się z mężem, na chwilę zapomnimy o całym świecie i będziemy tańczyć bawić się i śmiać śmiać śmiać!Kreacja gotowa, buciki od dawna czekają na tę okazję, nowy lakier do paznokci...tej nocy będę piękna -myślę sobie....
Nie ważne gdzie, bo miejsca żadnego nie mieliśmy długo zaklepanego, ale udało się znaleźć sylwester last minut!Idziemy, będzie super:)

No i stało się! Rano wszyscy obudziliśmy się z bólem zatok, katarem i na żaden bal nikomu już się nie chce iść. Zostajemy w łóżku! Dziadkowie zwolnieni z nocnego dyżuru, maraton filmowy właśnie się zgrywa i wiecie co? Nie ma tragedii, zaraz pobiegnę upichcić coś pysznego, to BĘDZIE wspaniała noc sylwestrowa! Z najukochańszymi osobami pod słońcem:*

Postanowione! Spędzamy sylwestra cała ferajną w naszym poczciwym mięciusim i cieplusim łóżku, a do tego nadal w świątecznym klimacie, przed dobrymi filmami, z pysznymi smakołykami:)





Słodkości + przeciwbólowe. Powinno być ok :P

 Życzę wam kochani wspaniałej szampańskiej zabawy- jeśli się wybieracie
szczęśliwości i sukcesów w nowym roku, aby każdy dzień zaczynał i kończył się uśmiechem na twarzy. Dobrze przeżytych, wartościowych dni wam życzę!
Buziaki:***

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Świąteczny kącik Rozalii cz.1

Udało się! Ogarnęłam to:) mam nadzieję że na pod ten adres nie będzie wam trudno tu trafić. Spodziewałam się jakichś większych kombinacji, a okazało się, że to bułka z masłem. Od teraz też możecie śledzić Magic Home na Facebooku: KLIK

A teraz wspomniany kącik Rozalii. Dzisiaj część pierwsza zdjęć, jutro (jak mi się uda) pokażę resztę z szerszej perspektywy. 

Tak jak ostatnim razem jest walizka, obrazek, półeczka, to takie elementy, które mają już wykupione miejscówy, jedyne co się zmieniło to kolorystyka i temat;)



Nad łóżeczkiem zrobiłam girlandę z szyszek, i lampek, a na klamerki doczepiałyśmy na bieżąco obrazki z kalendarza adwentowego,



Obrazki w stylu vintage to taki temat przewodni. Są niezwykle klimatyczne i bardzo miło się na nie patrzy. Pobudzają wyobraźnię, no i wpisują się w temat vintage chatki świątecznej, a taki efekt chciałam uzyskać.


A oto przed wami kolejna rozczulająca ozdoba świąteczna Kasi z Rustykalngo Domu. Zarówno bombki jak i tabliczka z konikiem wprawiły mnie w zachwyt, przywołały wspomnienia z dzieciństwa, i sprawiły że moje serce zabiło mocniej.To się nazywa mieć talent:)




Szyszkowa choinka to mój zeszłoroczny twór, który przeżył już jedną przeprowadzkę, i mam nadzieję, że  jeszcze parę takich akcji przetrwa


Laleczka, to koleżanka Zimowego Skrzata
 

I uroczy konik na biegunach, pochodzenia Hebe. Jak się zapewne już domyśliliście, Rozalia uwielbia koniki, a jak jeszcze mają bieguny, to już w ogóle miodzio.
 

sobota, 27 grudnia 2014

Żołnierzyki

To trochę nie w moim stylu, pisać z taką częstotliwością jak ostatnich kilka postów, chociaż chciałabym utrzymać tempo:). Z okazji świąt naprodukowałam się trochę tych ozdób i wreszcie sfotografowałam. Dziś obiecany kącik Ignasia w odsłonie świątecznej. Prosto, krótko i na temat. Minimalizm okazuje się najlepszy dla zabieganej mamy. Najbardziej dziecięcą-chłopięcą świąteczną zabawką jak dla mnie wydały się żołnierzyki. Uszycie ich było banalnie proste (co nie znaczy że zajęło mi chwilę). Nie mam zdjęć krok po kroku jak powstawały, ale pokrótce napisze jak je się szyło. Na początek dłuuugie i wąskie paski materiału czarnego, białego, czerwonego i w szare paski - zszyłam ze sobą tak, aby powstał kilkubarwny pas, który potem pocięłam na kawałeczki ok 15 cm długości. Z każdego uszyłam mała tubę, wypchałam wkładem do poduszek i wsadziłam pudełeczka po jajkach Kinder których miałam na potęgę. Do każdego jajeczka wrzuciłam koraliki, dzięki czemu żołnierzyki są jednocześnie grzechotkami. Następnie wyszyłam im białe iksy, oczka i buzie...przydałyby się jeszcze rumiane policzki, ale może kiedyś dorobię:) w górnej części żołnierzyka- na końcu jego czapki podwinęłam materiał do wewnątrz i zszyłam. W tak powstały tunelik wciągnęłam sznureczek. Na koniec ściągnęłam im czapki sznurkami i voila!
Najfajniejsze jest to, że nie jest stricte świąteczna ozdoba, i mogą sobie tak wisieć bez względu na sezon.


 







piątek, 26 grudnia 2014

W świątecznych pieleszach

            Prezenty już dawno odpakowane, papiery porozrywane a wstążki wykukują teraz z kosza na śmieci.W przedpokoju góra torebek ze słodyczami, nie ma już miejsca dla nich w kuchni, która zastawiona jest przeróżnymi garnkami i pojemnikami z resztkami ze świątecznego stołu. W eterze niesie się "wesoła" kakofonia dźwięków zahaczająca momentami o klimaty rodem z horroru. Sąsiedzi bez wątpienia wiedzą że do naszych dzieci przyszedł św. Mikołaj.... A tyle było nerwów, czy ze wszystkim zdążymy, tyle przygotowań. Nasze mieszkania na chwilę zmieniły się w istną fabrykę świąteczną. Potrawy, ozdoby, pakowanie...a teraz słodkie lenistwo podyktowane po części przez jakiś wirus. Dzieci hasają grają, kwiczą, miksują dźwięki ze wszystkich swoich zabawek (mimo że tych grających mamy wyjątkowo mało), a ja odliczam tylko czas kiedy wreszcie pójdą spać i zapanuje cisza...nieważne ze przerywana dzikim wrzaskiem ząbkującego panicza, ale cisza...błoga cicha cisza. Ile nam zostało?Mamy 21.00 więc jeszcze 3 godziny!!!Zęby panicza rozbiły nam rytm totalnie.




 Takie dwa stołki udało mi się jeszcze pomalować przed świętami. Większy na złamaną biel, mniejszy miał być w szlachetnym głębokim czerwono-bordowym kolorze. Taki świąteczny i klimatyczny...Nie chcę nawet przypominać sobie historii uzyskiwania koloru. Jakimś cudem wyszło coś z rodziny czerwonawych, chociaż  mi bardziej przypomina to brzydki odcień czerwonej bejcy, a nie bordo. No ale, hej przygodo, ileż ja razy przy tej okazji wylałam słoik z farbą. Na samym końcu jeszcze raz musiałam, bo ne byłabym sobą. Poszła resztka na kuchenną podłogę, na szczęście śladu nie ma. Wiem za to chyba już wszystko o dozowaniu pigmentów.






Pozdrawiam kochani, miłego wypoczynku:)

czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołych świąt!

U nas ostatnio urwanie głowy, ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale, więc składam wam kochani najlepsze życzenia świąteczne. 
Niech to będzie czas spokoju, refleksji, miłości i radości, czas Bożego błogosławieństwa i pokoju, a cytując smerfne hity którymi nęka nas nasza mała panienka: " Niech wszystko co złe ucieka, a feee"!
Pisałam już wcześniej że te święta będą u nas w kolorach red & white plus paseczki. Dzisiaj kilka tylko zdjęć, ponieważ ciągle jesteśmy w biegu, dosłownie nie mam kiedy chwycić za aparat, ale mam nadzieję że nadrobię zaległości przez tych kilka najbliższych dni i pokażę wam to nad czym ślęczałam ostatnio tyle czasu.

Na choince prym wiodą przecudne bombki sople w paseczki od Kasi Piekarz z Rustykalnego domu. Teraz żałuję, że tak mało ich zamówiłam. Jak dla mnie są idealne i bardzo pięknie wykonane. Jeszcze jedną boską rzeczą od Pani Kasi się tu pochwalę, ale to przy innej okazji. Te bombki tak bardzo mi się podobają, że zrezygnowałam ze wszystkich świecących ozdób, z łańcuchów, żeby nie przyćmić ich uroku, chciałam żeby grały pierwsze skrzypce, i tak jest w rzeczy samej.







Niebawem więcej zdjęć i kolejne posty, a tymczasem zostawiam was z życzeniami.
Do następnego razu:*

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Świąteczna kolekcja domowa!

Postanowiłam sobie w tym roku stworzyć własną kolekcję świąteczną, taką moją domową prywatną, za to przygotowaną ze starannością, przemyślaną, by kolory ze sobą współgrały i wszystko było utrzymane w jednym klimacie. Chciałam też, by przywoływała wspomnienia z dzieciństwa, rozbudzała wyobraźnię i tę zapomnianą już przez nas dorosłych magię świąt.
Nieodzownym w tym temacie są i zawsze były dla mnie biało czerwone regularne paski. Prosty wzór, jednak niezwykle elegancki jak i nastrojowy, u mnie zarezerwowany tylko na czas Bożonarodzeniowy i czasem letni marynistyczny. Uwielbiam zwłaszcza w połączeniu z szarością i bielą.
 No więc ruszyła maszyna wieczorem ospale, by już po chwili tempa przyspieszyć i zasuwać na najwyższych obrotach. Powstały poduszki ze swetrów, kupionych w sh. To były prawdziwe zdobycze.Wzory jak z norweskiej bajki. Zaraz po nich z rękawów skarpety świąteczne, w których od św. Mikołaja dzieci znalazły słodkie, skrzata i podobną mu laleczkę, ale o niej przy okazji kącika Rozalii.
Z marynistycznego koła ratunkowego powstał wieniec-stroik, dodałam tylko szyszkę ze sklepu chińskiego a koło nabrało zupełnie nowego klimatu. Do kącika Ignasia dołączył łoś Rozalii, jako świąteczny akcent, ale pokażę w całości, jak będę miała dostęp do obiektywu o szerszym polu widzenia. W planach mam zrobić takiego podobnego skrzata, do tego na zdjęciach, ale planów mam mnóstwo, a czasu na to mniej.


 

 

 



 

 


Skrzat pochodzi z Netto. Kocham go :D

niedziela, 30 listopada 2014

1,2,3...24! Advent time!

Dziś pierwsza niedziela adwentu. Dla niektórych to tylko cztery tygodnie przed świętami, dla innych (w tym też dla mnie) pałających dziecięcą miłością do Bożego Narodzenia to pretekst do przedwczesnego wywlekania ozdób świątecznych, dekorowania domu, ale nie oszukujmy się, święta to jeszcze nie są...dlatego ograniczę się na razie do adwentowych gadżetów jak kalendarz, stroik czy też lampion. Dziś mowa o kalendarzu. Przekopywałam internet, wszędzie to samo z małymi wyjątkami, ale ogólnie rzecz biorąc woreczki, roleczki, domeczki, klamereczki...no i pach, wymyśliłam sobie coś cudownego, pięknego, jak z marzeń, ale czasu zabrakło, bo za późno mnie olśniło. Noszę więc ten pomysł w głowie, będzie na kolejne święta...no chyba że porwę się jeszcze żeby w ostatnim tygodniu adwentu zrobić taki, jak mąż wróci, bo to większa akcja jest. 
No nic, zrobiłam na szybko z tego co było. Miałam tylko dylemat: roleczki, czy woreczki?:D Tego i tego miałam...dużo, żeby nie powiedzieć dosadniej. Nie zdecydowałam się. Są roleczki i woreczki hihi:P





A co w środku? Oczywiście rolka po papierze, to już wiecie, ale żeby nie było nudno, każda ma przyczepiony obrazek, z  Mikołajem, dziećmi, zimą itp wszystkie w klimacie vintage. Każdy obrazek jest inny, żeby w moim dziecku ( na razie tym starszym) ciekawość wzbudzić. Obrazki to nie wszystko, jest i czekoladka, również każda inna, bo wyjęte z tradycyjnego kalendarza adwentowego dla dzieci, ale to jeszcze nie wszystko!


Czas adwentu to jak dla mnie- osoby tradycyjnej i religijnej, głównie czas pracy nad sobą po to, aby móc spokojnie i radośnie przeżywać święta i nie tylko, aby każdego roku stawać się lepszym, żeby zwalczyć w sobie chaos, oraz to co przeszkadza w życiu codziennym mnie i moim bliskim, aby żyło się lepiej, aby miłość mogła być pełniej przeżywana, a przede wszystkim, to moja prywatna droga do Boga. Tak, przed nami święta Narodzenia Pańskiego, nie będę więc owijać w bałwanki i wstążki ( chociaż wstążek podczas świąt raczej u nas nie zabraknie, a nawet może być momentami przerost formy nad treścią), staram się być świadomą chrześcijanką, dlatego oprócz czekoladki w każdym pudełeczku pojawił się pewien los z jedną z moich wad-  czyli taką moją nieproszoną przypadłością, lub nawykiem, które u siebie dostrzegam, a które przeszkadzają mi żyć w zgodzie ze sobą i otoczeniem. Każde pudełeczko ma inną. Taką moją prywatną "walkę" z wadami praktykuję od wielu lat, to fajne doświadczenie, ostatnio często jednak o nich zapominam, więc dla przypomnienia wrzuciłam do kalendarza.


Nie wysilajcie oczu- na karteczce jest wada"rozgniewanie" co dla mnie oznacza- nie wkurzaj się na drobiazgi;)