Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare złoto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare złoto. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

Tworząc baśń: Śpiąca królewna

Gdyby jakiś czas temu ktoś mnie zapytał jak śpię, odpowiedziałabym, że krótko z przerwami na karmienie, czasami w ogóle nie śpię, albo zdrzemnę się na godzinkę, kiedy zdarzy mi się odnowić jakiś mebel, lub pochłonie mnie szydełko:D Kawy też nie piję, lub bardzo sporadycznie. Chyba mam całkiem spore rezerwy energii, jednym słowem, nie wysypiam się ( to trzy słowa ;P)....a jak śpię teraz? Jak królewna!I choć długość mojego snu się nie zmieniła, to jakość za to diametralnie. Po pierwsze, ten baśniowy klimat, który zimową porą dopada mnie najbardziej, oddziałuje także na sny, z których nie jedną dobrą powieść można by stworzyć...kilka kiedyś nawet spisałam, bo szkoda by było puścić w niepamięć malowniczy zamek na zielonym wzgórzu, czy też kolację z blogerami...tak tak, wy też mi się przyśniliście, kiedyś jeszcze uraczę was w tym temacie:) W każdym razie, takie sny, zasługują na równie klimatyczną oprawę. Czyż nie? Dlatego i w sypialni zadbałam o odrobinę bajkowego klimatu. Są ukochane koronki i szary błękit połączony ze złotem, czyli to wszystko, co mi w głowie siedzi, wywlekłam i wam pokazuję:) Nie minimalizm, nie trendy ani skandynawian style, nie shabby chic, ale po prostu babskie, romantyczne, i zwiewne, nieco księżniczkowate klimaty, mimo że do księżniczki mi raczej daleeeeeko:) 
No i uwaga uwaga! Powoli przymierzam się do pierwszego konkursu na blogu! Tak więc czekajcie cierpliwie:D 






 




Zapraszam też do polubienia strony na Facebooku! Nie chwaliłam się jeszcze, ale Facebookowy kawałek Magic Home czeka już na was KLIK :D


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Tworząc baśń: Stare złoto

Przeglądam setki pięknych zdjęć, wiele inspirujących stron, spotykam te „tylko” fajne i te „aż „ - które zapierają dech. Taki mam podział, po tym rozpoznaję kiedy ulegam temu czego jest najwięcej, a kiedy docieram do sedna piękna którego szukam. Zamykam oczy, wyobrażam sobie wnętrza, szczegóły,kolory, klimat, poza zasięgiem, poza granicami możliwości, nieosiągalny, czysto fantastyczny, 200% moich marzeń, tego na co aktualnie mam największą ochotę. Otwieram oczy i widzę moje 4 ściany, jakże odległe od tamtego krajobrazu...ale te cztery ściany są płótnem, na które można przenieść część tego, na co chciałabym patrzeć codziennie, co mieści się w moich możliwościach. Zamykam oczy jeszcze raz wracając do świata fantazji, szukam elementów, które komponowałyby się z moimi czterema ścianami i staram się zatrzymać jak najdłużej te obrazy w mojej głowie, wracając do nich wielokrotnie, choćby na sekundę...szperam.
To trochę jak szafa, głęboka stara pięknie rzeźbiona szafa, z której można wyszperać coś więcej niż tylko perełki...można z niej przywlec elementy, kolory, desenie i ubrać nimi otaczającą przestrzeń.
Te elementy są jakby dziurką od klucza, prześwitem kolorowego strumienia światła ze świata mojej wyobraźni do świata namacalnego. Co tym razem przywlekłam z tej szafy bez dna? Ano, stare złoto! I klimat, trochę tajemniczy, bo to faza przygotowań...Na fotografiach zatrzymałam chwilę działania- mojego warsztatu roztaczania baśni wokół siebie, akurat byłam w trakcie zbierania kolorów starego złota które w domu posiadałam, i odkryłam przy tym starą koronkę, o której zapomniałam, czy te sznurki, które zostały mi z dawnego stroju do tańca... teraz trafią na zasłony:) stare obrazki, które wciąż nie wiem czy przemalować...i kapę, tą wspaniałą bogato zdobioną kapę na łóżko, której tak dawno nie wyciągałam, a teraz pasuje mi do klimatu baśniowego jak ulał! Jest ciepła niczym kołderka, a jak miło czyta się w niej ukochane baśnie!No właśnie, baśnie znalazłam niedawno zakopane razem ze stosem starych gazet i bajek. Taaaakie znalezisko! Należą do męża, ja takich ładnych nie miałam, a jak się ostatnio okazało, nie tylko ja jestem zafascynowana tym wydaniem( mowa o baśniach Andersena z ilustracjami Szancera). Widziałam je na waszych blogach, pisałyście też o nich, a ostatnio fanem ich stał się mój synek. To trochę utrudnia mi czytanie, bo nim się obejrzę, a małe łapki, i nie takie wcale małe ząbki, są już w natarciu i muszę uciekać. Tak, nasz synek spośród wszystkich innych książeczek, upodobał sobie właśnie tą. Nie dziwię się. Stare pożółkłe kartki, zapach, ślady małych rączek kilkuletniego wówczas męża:) Można się w niej zakochać, ale najpiękniejsze jest to w środku- czyli baśnie:)





 




Zapraszam i was do poszperania w waszych głowach, do oderwania się od tego czym kipi internet i sklepy, do poszukania swojego świata według waszego poczucia piękna, tego prawdziwego. Zapomnijcie na chwilę o szaro białych zygzakach, czy czarnych krzyżykach, o jasnym surowym drewnie, czarno białych typografiach...Powróćcie na chwilę do świata dziecięcych marzeń...o jakim pokoju wtedy marzyliście? Może o domku na drzewie, jaki był w środku? A kraina? Może była porośnięta mchem, a może pełna kolorowych kwiatów? Czy teraz też chętnie byście się tam znaleźli?

Puśćcie wodzę fantazji, takiej totalnie nie realnej, czystej fantazji.Polecam!