piątek, 12 stycznia 2018

Styczeń w klimacie...

Witam się z wami w 2018 roku! Bardzo się cieszę, że udało mi się! Na prawdę udało mi się wstąpić na bloga w pierwszej połowie stycznia! Amazing, jak na mnie, to bardzo dobrze rokuje na cały rok!
 Jest styczeń...a więc jest zima...śniegu ni ma, ale jest zima, a jak jest zima, to ja jak zwykle o tej porze roku będę przynudzać o barokowych zdobieniach, zimnych pastelach, i rokokowym przepychu. Zachwycać się koronkami, welurami, złotem i wszystkim co w klimacie. Jak co roku o tej porze więcej we mnie nastrojowych refleksji, powagi i skupienia, niż zwykle. Nie tańczę jak wariatka...i nie z powodu bałaganu, przez który nie ma jak stanąć,o nie... ani dlatego, że zbliżają się trudne dni dla każdej kobiety...za to chodzę i pieję kolędy, pieśni sakralne i wszystko co można piać i udawać że pochodzi z tamtych epok. Sprawdzam tylko przezornie, czy okna dokładnie zamknięte. Jak dobrze, że za ścianą nikt nie mieszka, jak dobrze, że nigdy nie mieszkaliście po drugiej stronie ściany, bo chyba nie polubilibyście mnie, a tak, jest zawsze jakaś wątła nadzieja...nikłe światełko w tunelu? Płomyk? Chociaż... jest tu wśród was kilka wyjątków...tak, niestety, pośród tylu przeżytych przez nas mieszkań, znajdą się świadkowie, którzy o dziwo tu zaglądają (aj si ju), ale kochani, Was obowiązuje tajemnica sąsiedzka. Tak, jest coś takiego... zapewniam...choćby od teraz. 
Wracając do tematu i klimatu...mam postanowienie na ten rok.Fajne. A nawet dużo postanowień, mniej fajnych, co do mnie nie podobne... Tak na wszelki wypadek, nie napiszę dokładnie jakie to postanowienia, żebym  nie musiała się tłumaczyć, dlaczego nie wyszło, ale będę się chwalić tu, kiedy coś mi wyjdzie...będę się chwalić, krzyczeć i grzmieć, kiedy mi cokolwiek wyjdzie. Oprócz tego, że mam te postanowienia, sama nie wiem dlaczego je poczyniłam, no ale, kobiety lubią komplikować sobie życie... to z jeszcze paru innych powodów, ten rok będzie dla nas nie lada wyzwaniem. Na horyzoncie same zmiany...same, mam nadzieję że mąż zostanie ten sam...Kochanie? I dzieci...tak, te same. Kolejna przeprowadzka...chyba piąta odkąd ten blog istnieje- oby ostatnia, zupełnie nowa droga zawodowa, szkolne perypetie też wejdą buciorami w nasze życie, i mam nadzieje że po drodze nie wdepną w coś co podobno przynosi szczęście. Bóg sam wie, i politycy (chociaż oni, w tym co robią pogubili się bardziej niż ja, w tym co piszę), co jeszcze nas czeka, ale mimo wszystko, podkreślam, mimo wszystko jestem dobrej myśli, i pełna spokoju. Moje priorytety coraz solidniej trzymają się swoich miejsc, i czuję że dojrzewam...może nawet zacznę jeździć autem dalej niż do biedronki. Who knows? 
Bójcie się kiedy to nastąpi:)
Ściskam kochani
















Pa pa :)

6 komentarzy :

  1. Ania jesteś cudowna! Kamila G.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mi brakuje tego poczucia humoru ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie że mnie? Czy też masz okres? Buziaki my friend:*

      Usuń
  3. Życzę Ci aby Twoje wszystkie plany spełniły się, abyś mogła się tym pochwalić w kolejnym Nowym Roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochan, i Tobie również, i żeby nikt Ciebie nie rozpraszał podczas tworzenia, nie obcinał sobie włosów, ani nie robił kuku...akuku tez nie bo to też rozprasza:) Buziaków moc:*** i dziękuję z całego serca:*

      Usuń