Dzisiaj pokażę, jak uszyłam buciki/kapcie dziecięce. O takie:
W tym celu zakupiłam jeans na kożuszku.
Zaczynamy od wycięcia podeszew
Następnie cholewki- ich tylne części. Należy zmierzyć obwód podeszwy (w miejscu gdzie będzie pięta) do połowy+ dać odpowiedni zakład materiału, by wywinąć na zewnątrz kożuszek (chyba że ktoś nie chce). Wycinamy delikatny trapez.
W celu wycięcia górnej części bucika, przykładamy podeszwę(w miejscu gdzie będą paluszki) do materiału, żeby móc odrysować podobny łuk.
Łuk rysujemy w pewnej odległości od naszego"szablonu",żeby górna część bucika była na tyle wysoko od podeszwy, by stópka dziecka miala jeszcze troche luzu:)
Po wycięciu powstają takie dwa półkola:
Przyszywamy je do podeszwy.
Efektem są piękne laczuszki :P Jeśli ktoś by chciał, to może zakończyć szycie na tym etapie. Wtenczas wystarczyło by tylko obszyc brzegi i już.Ja jednak szyje dalej:)
Przerwa na cappuccino
Teraz wycinamy przednie części cholewek. Żeby wykrój się zgadzał, przyłożyłam górną część laczuszka i odrysowałam.Nie miałam innego pomysłu, ale jest to prowizoryczne wyjście
Powstało cosik takiego
Teraz wracam do poprzednio wyciętej tylnej części cholewki i przykładam ją do podeszwy.
Przyszywamy
Podobnie czynimy z przednią częścią cholewki i przyszywamy
Następnie przyszywamy jakieś zapięcie- ja nie miałam zatrzasków, więc przyszyłam sznureczki. Obszyłam je na zewnatrz również podobnymi sznureczkami, które uprzednio splotłam w warkoczyki.
Bucików z racji tego, że podeszwy są miękkie, nie polecałabym do chodzenia po dworze hehe, a już na pewno nie dla niemowląt, które zaczynają chodzić. Ja buciki uszyłam dużo za duże, żeby Rozalia mogła ich użytkować, gdy już pewnie będzie chodzić:)
Można podwójnie wywinąć cholewkę i z "kozaczków" zrobią się bamboszki:P
Ciepłe są na pewno
sobota, 16 marca 2013
niedziela, 24 lutego 2013
Wyróżnienie od Sylwii
Z wielką dumą ogłaszam, że spotkała mnie radość otrzymania mojego pierwszego wyróżnienia od Sylwii, autorki tego bloga, którego osobiście bardzo polecam.
Moje odpowiedzi na pytania:
- Ulubiony kolor? Nie mam jednego, zimne pastele, biel, oraz ciepłe przygaszone kolory
- spódnica, sukienka czy spodnie? Sukienka
- Ile razy w tygodniu ćwiczysz?a noszenie 9kilowego dziecka tez można zaliczyć pod ćwiczenia?Jeśli tak, to mam nadprogram;)
- Ulubiona pora roku?W tym roku, zima(na przekór, nie spieszy mi się do wiosny), ogólnie wiosna i jesień, chociaż tak na prawdę,każdą porę roku lubię
- Największą wadą u innych jest.... ZAZDROŚĆ
- Ulubiony zapach? Frezja i moje perfumy
- Czekolada biała, mleczna czy gorzka?Mleczna
- Jakiej muzyki najczęściej słuchasz?Klasycznej, oraz orientalnej i swing/jazz
- Czy jest coś co kolekcjonujesz? Szaliki i apaszki!
- Jaka jest twoja myśl gdy rano dzwoni budzik? (cenzura)
- Czy bywasz kąśliwa ; ) Niestety tak
Moje pytania do autorów wytypowanych blogów:
1. Ulubiona potrawa?
2. Czy masz jakiś autorytet?
3. Klasyka czy współczesność?
4. Jesteś optymistą czy pesymistą?
5. Pies czy kot?
6. Z czego jesteś najbardziej dumna?
7. Ile czasu dziennie spędzasz przy komputerze?
8. Gdzie najchętniej spędziłabyś wakacje?
9. Twoja ulubiona muzyka?
10. Dom czy ogród?
11. Ubrania czy dodatki?
Dziękuję serdecznie, pozdrawiam i czekam na wasze odpowiedzi;)
środa, 20 lutego 2013
Z zakątka Rozalii kadrów kilka
Dzisiaj kilka zdjęć z kącika, jaki wydzieliliśmy naszej córce w pokoju. Jej przestrzeń znajduje się pod nasza antresolą i zajmuje jakieś 6m2, więc niewiele.Jednak to "u niej" najwięcej czasu spędzam, tu najwięcej chce mi się działać i najwięcej przychodzi inspiracji.
Tak więc, zapraszam do zwiedzania:
Kanapka, która służyła mi do karmienia jej, powstała z łóżka ikeowskiego (przerobił je mój mąż)
Ja natomiast obiłam ją..no właściwie powlokłam tkaniną tapicerską. Wałek szyłam sama, a w środku zgadnijcie co jest? Taka długa poducha do karmienia niemowlaków, której już nie używałam.
Organizer, lub kieszenie, jak kto woli, uszyłam z poszewki na poduszkę i bawełnianej koronki
Półeczka ze świętą Rozalią,znajduje się nad łóżeczkiem małej.
Wkurza mnie ta lampa, no ale na razie jest taka. Zanim do pokoju weszło krzesełko do karmienia, stało najpierw krzesło zwykłe.
Teraz jest tak.Ściana z zegarem wcale nie jest taka brudna jak tu wyszło hihi, nie wiem dlaczego tak jest na zdjęciu. Myślę teraz czym zasłonić to nieestetyczne urządzenie, i gdzie lampę przestawić, która zasłania mi półeczki.
Tak sobie śpi w tym słodkim kąciku, który mama picuje, glancuje itp.
A to widok z nad mojej toaletki
Tak więc, zapraszam do zwiedzania:
Kanapka, która służyła mi do karmienia jej, powstała z łóżka ikeowskiego (przerobił je mój mąż)
Ja natomiast obiłam ją..no właściwie powlokłam tkaniną tapicerską. Wałek szyłam sama, a w środku zgadnijcie co jest? Taka długa poducha do karmienia niemowlaków, której już nie używałam.
Organizer, lub kieszenie, jak kto woli, uszyłam z poszewki na poduszkę i bawełnianej koronki
Półeczka ze świętą Rozalią,znajduje się nad łóżeczkiem małej.
Wkurza mnie ta lampa, no ale na razie jest taka. Zanim do pokoju weszło krzesełko do karmienia, stało najpierw krzesło zwykłe.
Teraz jest tak.Ściana z zegarem wcale nie jest taka brudna jak tu wyszło hihi, nie wiem dlaczego tak jest na zdjęciu. Myślę teraz czym zasłonić to nieestetyczne urządzenie, i gdzie lampę przestawić, która zasłania mi półeczki.
Tak sobie śpi w tym słodkim kąciku, który mama picuje, glancuje itp.
A to widok z nad mojej toaletki
niedziela, 17 lutego 2013
huśtawka
Dzisiaj o huśtawce dla Rozalii.Kupiłam w stanie surowym, drewniana, wymagała oszlifowania i polakierowania/bejcowania. Pomalowałam-jak wszystko ostatnio-na biało,farbą akrylową-do drewna i metalu bezpieczną dla dzieci.I tyle w tym temacie.Huśtawka jest urocza, nie droga, bezpieczna i łatwo się ją montuje.
Więcej o huśtawce na moim drugim blogu Dzidziastyle
Więcej o huśtawce na moim drugim blogu Dzidziastyle
Huśtawka w stanie surowym prezentowała się tak:
A taka jest teraz, po wyszlifowaniu i pomalowaniu, ubrana w poduszeczkę, której myślę że nie wymaga, ale nad troskliwość matczyna jakoś kazała mi ją tam wsadzić:)
Jak widać spełnia swoje zadania.Rozalia ją uwielbia:)
wtorek, 12 lutego 2013
Szpulki giganty
Ostatnio na wielu blogach pojawiają się recyklingowe szpulki na koroneczki i inne pasmanteryjne cuda. Spodobały mi się, i gdy tylko po podłodze pokulały się nóżki od naszych regałów na książki, wiedziałam już co z nich zrobię. Co prawda wyglądem przypominają bulwę o średnicy ok 8cm, więc trochę się wahałam czy to aby na pewno dobry pomysł, no ale że duże tez się przydadzą... Pierwszy raz pomysł na takie szpulki odkryłam tutaj klik, przyznajcie że są boskie! W takich to można się zakochać, i ta szafeczka na nie, miodzio, więc gdy nadarzyła się okazja, to również pozwoliłam sobie na zrobienie takich. Wyszły trochę gigantyczne, i na półeczce wyglądają karykaturalnie. Jak tylko znajdę gdzieś odpowiednie miejsce na przechowywanie, znikną z mini półeczki w zakątku Rozalii i trochę ją odciążą. Przy okazji pokazuję też drugą półeczkę z misiami i wcześniej tu pokazanym bukiecikiem.
Gotowe big szpule:
Gotowe big szpule:
Tak sobie teraz myślę, że te szpulki trochę jak kominy nad tymi biednymi misiami, no trzeba będzie to zmienić, ale póki co jest tak:)
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
